Przejdź do treści
JT CONSULTING
Menu
← Wróć do realizacji

AI for Everyone: własny blog przeniesiony z HubSpota na mój serwer

Strona aiforeveryone.blog, zrzut ekranu strony głównej w trybie jasnym
Stan z października 2026
Klient
AI for Everyone, moja marka edukacyjna
Branża
edukacja, treści o sztucznej inteligencji
Zakres
przeniesienie bloga, newslettera, formularzy i kontaktów z HubSpota na własny serwer
Narzędzia
blog w Astro na własnym serwerze, newsletter i formularze na otwartych narzędziach
Rok
2026; przeniesienie od marca do października
Strona
aiforeveryone.blog

Dla mojej marki edukacyjnej AI for Everyone przeniosłem bloga, newsletter i formularze z wynajmowanej platformy HubSpot na własny serwer, a rolę zespołu pełniła przy tym sztuczna inteligencja.

Klient i zadanie

AI for Everyone to mój blog o praktycznym korzystaniu ze sztucznej inteligencji. Przez dwa lata blog, formularze i newsletter stały na HubSpocie, amerykańskiej platformie, która w jednym abonamencie łączy stronę, bazę kontaktów i wysyłkę newslettera. Było to wygodne, ale wszystko, łącznie z danymi czytelników, leżało u jednego zewnętrznego dostawcy. Postawiłem sobie pytanie, czy jedna osoba z asystentem AI może zastąpić taką platformę własnymi narzędziami i nie stracić przy tym kontroli nad danymi, jakością i czasem.

Co przeniosłem

Z HubSpota zeszły po kolei blog, formularze kontaktowe, baza kontaktów i newsletter. Blog działa dziś w Astro na moim serwerze, a newsletter i formularze na otwartych narzędziach, które sam utrzymuję. Zapisy na newsletter i zapytania z formularzy trafiają od razu do mojego systemu, a nie do cudzej usługi. Strona sama przełącza się w tryb ciemny, kiedy czytelnik ma taki tryb ustawiony w systemie.

Jak, czyli AI w roli zespołu

Pracowałem sam, ale nie bez zespołu, bo jego rolę pełniła sztuczna inteligencja, przede wszystkim Claude. Oparłem pracę na drugim mózgu, czyli zbiorze notatek prowadzonym przez AI, w którym zapisuję decyzje wraz z uzasadnieniem i wynikami pomiarów. Rozdzieliłem też role: jedna sesja planuje i pisze zlecenie, a osobna wykonuje pracę programistyczną. Całą tę drogę, razem z pomyłkami i kosztami, opisałem na blogu w artykule Pół roku bez nowych wpisów (otwiera się w nowej karcie). O własnym serwerze i o drugim mózgu piszę szerzej w artykułach w dziale Wiedza na tej stronie.

Co z tego wynika

Dziś całą swoją obecność w sieci, czyli bloga i stronę firmy, utrzymuję na własnym serwerze. Dane czytelników są u mnie, nie płacę abonamentu za oprogramowanie, a każdą zmianę wprowadzam sam. To ten sam sposób pracy, który proponuję klientom: własność danych zamiast wynajmu.